Wiele osób uważa, że hodowla kotów to sielankowy obrazek znany z mediów społecznościowych - zwierzęta zawsze czyste i puchate, a dom lśniący nienagannym porządkiem. Jednak z perspektywy praktyka ten obraz to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Prawdziwa hodowla nie jest zajęciem wykonywanym "po godzinach". To styl życia, który dyktuje rytm dnia, sposób planowania wydatków, a nawet cały układ mieszkania.

Dom zaprojektowany dla kotów

W profesjonalnym domu hodowlanym każdy metr kwadratowy ma znaczenie. Drapaki stają się istotnymi elementami architektury, a na ścianach wyrastają "kociostrady", gdy brakuje już miejsca na podłodze. Wybór mebli oraz podłóg zawsze dyktuje trwałość oraz łatwość w utrzymaniu higieny.

Codzienność hodowcy to nieustanna walka o czystość. Każdy z nas staje się ekspertem od nowoczesnych odkurzaczy, mopów parowych czy profesjonalnych suszarek do prania. Zmiana stylu życia objawia się w najmniejszych detalach: od systemów siatek w oknach, przez wydzielone bezpieczne strefy dla matek z maluchami, aż po logistykę przechowywania wielkich zapasów karmy i żwirku.

Hodowca jako człowiek orkiestra

Prowadzenie hodowli wymaga łączenia ról dietetyka, behawiorysty, groomera, a nawet fotografa. To proces ciągłej nauki - analizujemy składy karm i śledzimy najnowsze doniesienia dotyczące profilaktyki zdrowotnej.

Świadomość, że zdrowie zaczyna się w misce, sprawia, że wybór odpowiedniej suplementacji staje się rytuałem równie ważnym jak poranna kawa. Nie chodzi tu tylko o piękną okrywę na wystawę, ale przede wszystkim o budowanie fundamentu odporności całego stada od najmłodszego wieku. Jako hodowcy osobiście testujemy dziesiątki preparatów, by polecać nowym opiekunom tylko te najskuteczniejsze.

Odpowiedzialność, która nie kończy się po sprzedaży

Nasza rola nie kończy się w momencie, gdy kocię opuszcza progi hodowli. Stajemy się mentorami dla nowych opiekunów. Edukujemy w kwestii bezpiecznego domu, właściwego żywienia i pielęgnacji. Pozostajemy "pod telefonem", gdy pojawiają się pytania, budując społeczność opartą na wspólnej pasji. Oczywiście zachowujemy w tym granice rozsądku, godząc świat zwierząt z życiem rodzinnym i codziennymi obowiązkami.

Pokora i cierpliwość

Hodowla uczy przede wszystkim wielkiej pokory wobec natury - tutaj nie da się niczego przyspieszyć ani zaprogramować. To lekcja cierpliwości podczas nieprzespanych nocy przy porodach czy lęku o zdrowie słabszego malucha. Naszą "biurową" rzeczywistością jest codzienne ważenie kociąt oraz prowadzenie dokładnych tabelek zdrowia, w których zapisujemy wagę, terminy szczepień i wszelkie zmiany w zachowaniu.

Dlaczego to robimy?

Bez wątpienia jest to wymagająca droga, pełna wyrzeczeń i ciągłej gotowości do działania. Jednak więź ze stadem oraz obserwowanie rozwoju kolejnych pokoleń to paliwo, które napędza nas do pracy nawet w chwilach zmęczenia. W tym stylu życia granica między zajęciem zawodowym a pasją całkowicie się zaciera. Ostatecznie nic nie daje takiej radości jak spokojne wieczory na kanapie w towarzystwie rozmruczanych zwierzaków. To właśnie wtedy czujemy, że cały ten trud ma najpiękniejszy sens.

Ewa Kondraciuk

Od 2009 roku z pasją zajmuje się hodowlą kotów rasy Maine Coon. Swoje doświadczenie zdobywa, uczestnicząc w licznych międzynarodowych wystawach jako wystawca lub steward. Nieustannie pogłębia też wiedzę na temat zdrowia i behawioru kotów. Jako zapalona kocia fotografka, stara się uchwycić piękno i wyjątkowy charakter tych niezwykłych zwierząt, dzieląc się swoją miłością do kotów nie tylko poprzez hodowlę, ale i przez obiektyw aparatu.